Home arrow Filmy arrow Archiwum arrow Boskie Oblicze z Manopello - Film dokumentalny TVP

Boskie Oblicze z Manopello - Film dokumentalny TVP Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Oceny: / 3
KiepskiBardzo dobry 
Autor: TVP   
08.03.2010.

 

http://t2.gstatic.com/images?q=tbn:fx0WRi6y2KyeRM:http://img.naszemiasto.pl/grafika2/nowy/98/40_986017_1_d_1418.jpg 
Cudowna chusta, na której miało się odbić Boskie Oblicze. Naukowcy nie doszukali się na niej śladów farby.

[...] wizerunek z Manoppello jest jakby wyraźną kolorową fotografią na bisiorze. Jednak najciekawsze jest to, że wizerunek z Manoppello jest utrwalony nie krwią. A czym? Otóż właśnie. Najnowsze techniki badawcze udowodniły, że na owym kawałku bisioru o wymiarach 24 na 17,5 cm nie ma żadnych barwników. Zaś znawcy bisioru, czyli materiału utkanego z nitek małż morskich, twierdzą, że na bisiorze nie da się malować. Zatem wizerunek twarzy Chrystusa na bisiorze z Manoppello nie powinien istnieć, a istnieje.

Obejrzyj Film!!!

(Poniżej zamieszczamy linki do trzech części filmu) 

 

http://img.naszemiasto.pl/grafika2/nowy/98/40_986017_1_d_1418.jpg

 Cudowna chusta, na której miało się odbić Boskie Oblicze. Naukowcy nie doszukali się na niej śladów farby. Fot. Marek Szołtysek


 

Manopello - Boskie Oblicze   

 

Obejrzyj film!!! 

 

Manopello - Boskie Oblicze cz.1

 

Manopello - Boskie Oblicze cz.2

 

Manopello - Boskie Oblicze cz.3

 

  • Film dokumentalny
  • Produkcja: Polska
  • Rok produkcji: 2006
  • Dane techniczne: Barwny. 29 min.

1 września 2006 roku, między godziną 9.45. a 11.00. papież Benedykt XVI zjawił się w małej wiosce górskiej Manoppello we włoskiej Abruzji. Jego wizyta będzie związana z niezwykłym odkryciem, jakiego dokonano w ostatnich latach. Naukowcy zidentyfikowali bowiem, że w tamtejszym kościółku znajduje się jedno z płócien pogrzebowych Chrystusa z odbitym na nim wizerunkiem twarzy Jezusa. Obraz ten, uważany przez wieki za zaginiony, znany jest w kronikach historycznych jako "chusta świętej Weroniki". Na początku XVII wieku wizerunek został w tajemniczych okolicznościach wykradziony z Watykanu i podmieniony na fałszywą atrapę, która do dziś przechowywana jest w skarbcu bazyliki św. Piotra w Rzymie. Film opowiada niezwykłą historię dziennikarskiego śledztwa, które doprowadziło do odkrycia prawdy. Jest również analizą niezwykłych właściwości płótna z Manoppello. Powstało ono z bisioru, najcenniejszej tkaniny świata. Na bisiorze nie można malować, jest przezroczysty, odporny na ogień. Wizerunek z płótna dokładnie pokrywa się z obliczem Jezusa utrwalonym na całunie turyńskim. [TVP]

 

Ekipa

 

     


http://img.naszemiasto.pl/grafika2/nowy/66/40_986017_2_d_6858.jpg
 

 

 

Twarzą w Twarz

12.04.2009

 

Naukowcy z włoskiej politechniki w Bari przebadali pradawny wizerunek Chrystusa z Manoppello i stwierdzili, że nie ma na nim śladu farby. Czy to cud? Więc tak wyglądał Chrystus?

Dawne europejskie drogi aż gęste były od pielgrzymów. Wędrowano do częstochowskiej Madonny namalowanej na nazareńskim stole, do relikwii św. Macieja Apostoła w niemieckim Trewirze, do grobu św. Marii Magdaleny we francuskim Vezelay czy do sanktuarium św. Michała Archanioła we włoskim Monte Gargano. Ale były trzy główne drogi, na których ludzie szukali odmiany dla siebie. Pierwszą była droga do Ziemi Świętej, gdzie w Jerozolimie, Nazarecie czy Betlejem szukano śladów Chrystusa. Pielgrzymujący tam, jako znak rozpoznawczy, wpinali sobie do płaszcza lub do kapelusza zieloną gałązkę, najlepiej oliwną. Taka była tradycja. Druga droga prowadziła do Hiszpanii, gdzie w Santiago de Compostela klękano przed grobem Apostoła Jakuba. Ci Jakubowi pielgrzymi przyczepiali sobie do ubrania muszlę. Trzecią drogą był Rzym.

Po co do Rzymu?

Dzisiaj jest w zwyczaju, że pielgrzymujący do Rzymu spotykają się z papieżem, odwiedzają groby św. Piotra i Pawła oraz rzymskie Bazyliki Większe. Dawniej jednak do Rzymu pielgrzymowano w zupełnie innym celu - by w bazylice na Watykanie zobaczyć największą świętość, za którą uważano płótno przedstawiające prawdziwe oblicze Chrystusa. Potocznie nazywano je "weroniką". Dlatego pielgrzymi do Rzymu dla rozpoznania przyczepiali sobie do ubrania obrazek przedstawiający twarz Chrystusa. A to odbicie twarzy związane jest z wydarzeniami męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.

Ponoć jakaś Weronika otarła twarz Chrystusowi podczas Drogi Krzyżowej i na płótnie odbiła się twarz. Ale to chyba tylko legenda? Powstała ona z nieporozumienia, bowiem zlepek łacińskiego - vere (prawdziwy) i greckiego - eikon (obraz) odnosi się właśnie do obrazu Chrystusa, przechowywanego kiedyś w Rzymie. Natomiast dzisiaj wyraźniej widzimy, że choć najważniejsza weronika była kiedyś w Rzymie, to jednak w sumie mamy cztery weroniki, czyli prawdziwe odbicia twarzy Chrystusa.

A chodzi o cztery fragmenty materiałów, którymi po śmierci na Golgocie owinięto ciało Chrystusa. Najpierw więc miał Chrystus na twarzy płótno, które do dzisiaj przechowywane jest w kościele w Oviedo w Hiszpanii. Potem miał płócienną maskę przechowywaną we francuskim mieście Cahors. Następnie był owinięty w czterometrowy pas płótna, który znamy jako Całun Turyński. A potem miał Chrystus położoną na twarzy bisiorową chustę, na której podczas zmartwychwstania miało się odbić jego Boskie Oblicze. Ta niezwykła, wprost cudowna chusta nie jest już dzisiaj przechowywana w Rzymie, ale w malutkim kościele w górzystej miejscowości Manoppello, położonej około 150 km na południowy-wschód od Rzymu.

Oblicze na bisiorze

O ile grobowe płótna z Turynu, Oviedo i Cahors są wizerunkami powstałymi jakby z krwawego odbicia, na których dodatkowo trudno gołym okiem dopatrzeć się kształtów twarzy Chrystusa, to wizerunek z Manoppello jest jakby wyraźną kolorową fotografią na bisiorze. Jednak najciekawsze jest to, że wizerunek z Manoppello jest utrwalony nie krwią. A czym? Otóż właśnie. Najnowsze techniki badawcze udowodniły, że na owym kawałku bisioru o wymiarach 24 na 17,5 cm nie ma żadnych barwników. Zaś znawcy bisioru, czyli materiału utkanego z nitek małż morskich, twierdzą, że na bisiorze nie da się malować. Zatem wizerunek twarzy Chrystusa na bisiorze z Manoppello nie powinien istnieć, a istnieje. Dodatkowo ten wizerunek Chrystusa widoczny jest obustronnie. Ale to też nie koniec, bo badania wykonane przez nałożenie klisz fotograficznych udowodniły, że "weronika" z Manoppello dokładnie pokrywa się z kształtami twarzy Chrystusa z weronik z Turynu, Oviedo i Cahors. Czy mamy tu do czynienia ze specyficznym dowodem na istnienie Boga?

Z Rzymu do Manoppello

Cudowna bisiorowa chusta pierwszy raz wzmiankowana jest w kronikach w VI wieku, a potem w VIII wieku jest już w Bazylice św. Piotra w Rzymie. Całe średniowiecze więc pielgrzymi zmierzają, by zobaczyć tę największą relikwię chrześcijańskiego świata, ale tak jest tylko do XVI wieku. Wtedy w niewyjaśnionych okolicznościach bisiorowa chusta została skradziona i zniknęła, by się pojawić w malutkim kościele w Manoppello. Zatem dzisiaj wszystkie pielgrzymki do Rzymu powinny udawać się jeszcze około 150 km dalej, by wzorem średniowiecznych pątników stanąć właśnie przed Cudownym Obliczem w Manoppello. Dlaczego jednak tak niewielu tam się udaje? Nie wiem!

Byłem w drodze

Ponieważ jestem czasami zmęczony życiem, to w zeszłym roku na Wielkanoc podjąłem się trudu wyruszenia w drogę. Pojechałem drogą na Rzym, a celem było Cudowne Oblicze w Manoppello, jak to nazywają Włosi - volto santo in Manoppello. Byłem też w wielu innych świętych miejscach. Byłem w męcząco zadeptywanym przez turystów Rzymie. W Bari 10 godzin(!) załatwiałem u tamtejszych dominikanów, by mnie w Wielki Czwartek wpuszczono do krypty św. Mikołaja.

W Wielki Piątek wyrzucono mnie z katedry w Termoli, bo nalegałem u proboszcza o pozwolenie zobaczenia grobu św. Tymoteusza. Natomiast w Wielką Sobotę dotarłem do Manoppello. Było tylko parę osób, nie było biletów wstępu, kart uczestnictwa i regulaminu zwiedzania. Stary franciszkanin przywitał mnie z uśmiechem i pokazał, że mam się nie bać podejść bliżej do Cudownego Oblicza na bisiorze. Można obok niego stanąć w odległości 20 cm - twarzą w Twarz. Zaraz przypomniały mi się słowa niemieckiego dziennikarza Paula Badde, który w książce Boskie Oblicze twierdzi - i ja się z tym całkowicie zgadzam - że Chrystus miał już chyba dość wielkiego świata pośród rzymskich tłumów i poszedł w drogę do Manoppello. A z mojego domu do Manoppello jest 1532 km. To wystarczająco dużo, by na niej odpocząć, gdy się jest zmęczonym.

Marek Szołtysek  -  POLSKA Dziennik Zachodni


 

 

» 1 Komentarz
1"Pouczajace jest"
z czwartek, 20 maj 2010 12:33przez online
Nauczylem sie wiele
» Wyślij komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Zaloguj się lub zarejestruj.
Zmieniony ( 08.03.2010. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 

Stworzenie i administracja:
cyplinski.net

Strony z którymi współpracujemy (wymiana linków):
Sosnowiec - informacje o mieście
www.kryvan.pl - kilka słów o pielgrzymowaniu i nie tylko
Bartłomiej Parys, SVD
Duszpasterstwo Akademickie Katowice
Duszpasterstwo Ministrantów Archidiecezji Katowickiej
Reklamy:
producent ogrodzeń betonowych - Ciekawe książki - Korepetycje z angielskiego - srebrzenie Warszawa - Złote Artykuły - calling cards - agencja pr - Psychologia
Katalogi, w których jesteśmy:
katalog.mistrzu.com Katalog Stron WWW - www.webtree.pl Katalog Polskich Stron KPS.PL www.katalog.bajery.pl