W świecie cichego Boga
Redaktor: profpinko   
11.10.2009.

Co drugie dziecko w Polsce traci słuch. Każdego dnia około 30 osób dowiaduje się, że ktoś z ich bliskich musi posługiwać się językiem migowym. Choć problem zaczyna się dość silnie ujawniać głusi nadal pozostają w ukryciu, w zaciszu swojego domu. Czemu? Czy tak było zawsze? Historia ciszy…
Początki każdej znanej i opisanej formy działalności na rzecz osób niesłyszących nierozerwalnie wiąże się z Kościołem. Pierwsza zachowana informacja na piśmie o działaniach na rzecz głuchoniemych pochodzi z VIII wieku, od historyka Kościoła angielskiego św. Bedy i dotyczy św. Johna (Jana) z Beverley (zm. w 721 r.), biskupa Hexham, a następnie Yorku w Anglii, który ok. 683 r. uczył osobę głuchoniemą mówy. Pierwszym znanym nauczycielem niesłyszących, był żyjący w XVI wieku Pedro Ponce de Leon hiszpański benedyktyn. W XVII wieku w Szwajcarii biskup Genewy, św. Franciszek Salezy (1567-1622), wysławił się m.in. tym, że uczył głuchoniemego o imieniu Marci. Dzięki temu, podobnie jak św. John z Beverley, uznawany jest za patrona niesłyszących. Jedną z pierwszych szkół dla niesłyszących, Instytut dla Głuchoniemych w Paryżu, założył opat Charles Michel de l’Epée, a kontynuatorem jego działań był również ksiądz, Roch-Ambroise Sicard. Także w wielu innych krajach, jak np. w Holandii, Włoszech, a także w Polsce, początki kształcenia niesłyszących są związane z działalnością Kościoła.
Na ziemiach polskich pierwszą szkołę dla dzieci głuchych założył w 1817 r. pijar, ks. Jakub Falkowski, a historia pamięta wielu księży zasłużonych dla kształcenia niesłyszących. Także pierwszy słownik języka migowego w Polsce, wydany w 1879 r., został opracowany przez księży – Józefa Hollaka i Teofila Jagodzińskiego. Księża byli także autorami innych książek poświęconych niesłyszącym, z których na uwagę zasługuje wydana w 1913 r. praca ks. Wilhelma Wagnera, katechety w Zakładzie dla Głuchoniemych we Lwowie, Głuchoniemy wobec najnowszych badań nauki, mająca charakter monografii. Z czasem kształcenie dzieci niesłyszących zostało przejęte przez świeckich pedagogów, duchowni natomiast skoncentrowali się na katechezie i duszpasterstwie.
 Katecheza pojawiła się już w XIX wieku w pierwszych szkołach dla dzieci niesłyszących. W 1876 r. w Warszawskim Instytucie Głuchoniemych wydano nawet dwutomowy podręcznik do nauczania głuchoniemych dzieci religii. Jednak na ogół wychowanie religijne nie było kontynuowane po ukończeniu szkół. Głuchoniemi dorośli, żyjąc w diasporze, nie mieli na ogół możliwości pełnego korzystania z opieki duchowej.

A dziś?
- Brakuje nam tłumaczy z sercem – mówi Krzysztof Kotyniewicz, prezes śląskiego oddziału Polskiego Związku Głuchych w Katowicach. – Głusi mają liczne problemy związane z komunikacją zewnętrzną. Owszem na swój sposób starają się komunikować ze słyszącymi pisząc na kartce, lub pokazując na dany element infrastruktury. Jednak i tu nie może liczyć na pełne zrozumienie ze strony osoby słyszącej. 
Takich problemów z komunikacją można by mnożyć i wymieniać bez końca jak np. brak tłumaczy w instytucjach użyteczności publicznej, dobrze oznakowanych przystanków, czy wreszcie częstych Mszy i nabożeństw dla osób z deficytem słuchu. 
Aktualnie Msze Święte odbywają się tylko w Katowicach raz w miesiącu. Do spowiedzi chodzą tylko przed świętami z zapisanymi na karteczce grzechami. Można powiedzieć, że są wyobcowani w Domu Boga, swojego Ojca. W naszej parafii jest osiem osób głuchych, zaś na osiedlu około 20-25 osób, w tym rodzice naszego kościelnego – Marka. – Migam już od 3. roku życia – wspomina Marek. – W zasadzie stałem się łącznikiem dla moich rodziców ze światem zewnętrznym. Wielu z głuchych chodzi na nabożeństwa do naszego Kościoła, jednak ich uczestnictwo głównie polega na naśladownictwu osób słyszących tzn. wstają, bo każdy wstaje, klęczą, bo tak robią pozostali. Nie idą do Komunii, bo nie wiedzą czy wypada, albowiem wcześniej osoba słysząca była w konfesjonale, a on nie. To bardziej wynika z braku ich świadomości, że mogą jeśli nie mają grzechu ciężkiego. 
Pocieszeniem dla Marka i jego „cichych” przyjaciół jest nowa ustawa, która zagwarantuje, że od tej pory w każdej instytucji publicznej będzie tłumacz języka migowego. – Takim tłumaczem będzie każdy kto skończył przynajmniej dwa stopnie KSSu i potrafi rozmawiać z osobą głuchą – informuje prezes Kotyniewicz. 
Marek nie odmawia pomocy żadnemu głuchemu i zawsze służy pomocą w urzędzie jako opiekun, a także jako przewodnik w świecie dźwięków. Całe swoje serce wkłada w chęć niesienia pomocy swoim podopiecznym przebywającym w świecie ciszy. I za to mu szczególne Bóg zapłać.

Wywiad i Opracowanie: Joasia Neumann


PS.
Z okazji Międzynarodowego Święta Głuchych, my słyszący Parafianie życzymy takim „Markom” i ich podopiecznym wszystkiego dobrego i szybkiego porozumienia z tymi, którzy jeszcze nie potrafią z Wami rozmawiać. 
» Brak komentarzy
Nie ma tu jeszcze komentarzy.
» Wyślij komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Zaloguj się lub zarejestruj.
Zmieniony ( 09.11.2009. )