Soteriologia - koncepcja zadośćuczynienia Bogu
Redaktor: Administrator   
19.12.2009.
Największą sławę w teologii przyniosła Anzelmowi jego soteriologia. Wyjaśnia on tajemnicę śmierci krzyżowej Jezusa w kategorii prawnej: winy i okupu, sądu i wyroku, naruszenia sprawiedliwości i zadośćuczynienia. Główny punkt odniesienia stanowi przy tym wypracowana przez św. Anzelma teoria zadośćuczynienia zastępczego. Reprezentowany przez nią typ myślenia można przedstawić w postaci następujących stwierdzeń podstawowych:

1. Grzech człowieka stanowi obrazę Boga i naruszenie ustanowionej przez Niego sprawiedliwości.

2. Człowiek nie może być zbawiony, jeśli sprawiedliwość nie zostanie przewrócona przez odpowiednie zadośćuczynienie.

3. Ponieważ obrażony został Bóg, konieczne jest zadośćuczynienie nieskończone, do którego człowiek sam nie jest zdolny (zaznaczmy, że chodzi tu o zadośćuczynienie Bogu, a nie szatanowi, jak utrzymywała pewna linia w myśli wczesnośredniowiecznej)

4. Zadośćuczynienia takiego dokonuje przez ofiarę swojego życia złożoną na krzyżu Syn Boży, który stał się człowiekiem.

5. Ponieważ jest On Synem Bożym, Jego zadośćuczynienie jest odpowiednie i nieskończone; ponieważ jest człowiekiem, składa je w imieniu i w zastępstwie wszystkich ludzi. Ten typ odpowiedzi bywa krytykowany przede wszystkim z dwóch powodów: najpierw ze względu na wspomniany już przesadnie prawniczy charakter pojęć, do których się odwołuje, a następnie ze względu na obraz Boga, który sugerują takie właśnie pojęcia. Stąd konieczność uzupełnienia tej odpowiedzi.

Anzelm zdawał sobie sprawę, że miłość była podstawowym motywem wcielenia i zbawienia człowieka. Niemniej w chwili poszukiwania motywów tajemnicy wcielenia (poznanej dzięki wierze), wydawało mu się, że bardziej przekonującym jest dowód, który wychodząc od soteriologii zmierza do chrystologii, niż na odwrót. I tak, skoro człowiek zgrzeszył i nie mógł sam siebie zbawić, a sprawiedliwość Boża wymagała całkowitego zadośćuczynienia, to jedynym sposobem, aby Boża sprawiedliwość nie pozostała zraniona na zawsze, okazało się wcielenie Słowa.

Tekst



I, 20. Że trzeba, żeby zadośćuczynienie było proporcjonalne do miary grzechu

Anzelm: W to także, jak sądzę, nie będziesz wątpić, że zadośćuczynienie winno być proporcjonalne do miary grzechu.

Boso: Inaczej grzech w pewnym stopniu pozostawałby nieuporządkowany, co zachodzić nie może, jeżeli Bóg w swoim królestwie nie pozostawia niczego nieuporządkowanym. A wcześniej założono, że jakakolwiek niezgodność, nawet mała, nie jest możliwa w Bogu.

A - Powiedz zatem: czym wypłacisz się Bogu za twój grzech?

B - Pokutą, sercem skruszonym i uniżonym, wstrzemięźliwością, rozmaitymi trudami ciała, miłosierdziem użyczającym i odpuszczającym oraz posłuszeństwem.

A - Co w tych wszystkich rzeczach ofiarujesz Bogu?

B - Czyż nie składam czci Bogu, gdy ze względu na bojaźń i miłość Jego w skrusze serca wyrzekam się radości doczesnej, gdy przez wstrzemięźliwość i trudy pogardzam rozkoszami i spokojem tego świata, gdy przez użyczanie i odpuszczanie hojnie obdarzam tym, co jest moje, gdy przez posłuszeństwo poddaję Jemu siebie samego?

A - Gdy oddajesz Bogu coś co jesteś Mu winien, nawet jeśli nie zgrzeszyłeś, nie powinieneś tego zaliczać na poczet długu, który winieneś za grzech. Wszystkie bowiem te rzeczy, o których mówisz jesteś winien Bogu [...]

B - Już mam odwagę przyznać, że w tych wszystkich rzeczach nie daję Bogu niczego, czego nie byłbym Mu winien.

A - Czym więc wypłacisz się Bogu za twój grzech?

B - Jeśli nawet wtedy, gdy nie popełniam grzechu, winien jestem Jemu, żebym sam nie grzeszył i nie popełniał grzechu we wszystkim, co ode mnie zależy, to nic nie mam, co mógłbym ofiarować za grzech.

A - Cóż więc z tobą będzie? Jak będziesz mógł być zbawiony?

B - Jeśli biorę pod uwagę twój tok rozumowania, nie widzę jak. Jeśli zaś zwrócę się ku mojej wierze, to w wierze chrześcijańskiej, „która działa przez miłość” [Ga 5, 6] mam nadzieję, że mogę być zbawiony, a również dlatego, że czytamy „jeśli niesprawiedliwy odwróci się od niesprawiedliwości i będzie czynił sprawiedliwość” [Ez 18, 27] wszystkie wyrządzone przez niego krzywdy pójdą w zapomnienie.

A - To mówi się tylko o tych, którzy albo oczekiwali Chrystusa zanim przyszedł, albo wierzą w Niego po Jego przyjściu. Lecz przyjęliśmy tak rzecz rozpatrywać, jakby nigdy nie było Chrystusa i wiary chrześcijańskiej, gdy samym tylko umysłem postanowiliśmy badać, czy Jego przyjście jest konieczne dla zbawienia ludzi.

B - Tak uczyniliśmy.

A - Postępujemy zatem dalej w oparciu o sam tylko rozum.

B - Choć stawiasz mnie w trudnej sytuacji, pragnę jednak bardzo, abyś kontynuował, według tego jak zacząłeś.

I, 25. Że z konieczności zbawienie człowieka dokonuje się przez Chrystusa

B - Jak więc zbawiony będzie człowiek, jeśli ani sam nie wypłaca tego, co jest winien, ani, skoro nie wypłaca, nie powinien być zbawiony? Albo z jakimwyrazem twarzy (z jakiego punktu widzenia, pod jakim pozorem twierdzić będziemy, że Bóg bogaty w miłosierdzie przekraczające ludzkie pojmowanie, nie może czynić tego rodzaju miłosierdzia?

A - Ty teraz winieneś wymagać od tych, w imieniu których przemawiasz, a którzy wierzą, że Chrystus nie jest konieczny dla zbawienia człowieka, aby powiedzieli, w jaki sposób człowiek może być zbawiony bez Chrystusa. Jeżeli w żaden sposób tego nie potrafią niech przestaną nas wyśmiewać, niech przyjdą i dołączą się do nas, którzy nie wątpimy, że człowiek może być zbawiony przez Chrystusa, albo niech stracą nadzieję, że w jakiś sposób jest to możliwe. Jeżeli zaś drżą przed taką ewentualnością, niech uwierzą razem z nami w Chrystusa, aby mogli być zbawieni.

B - Ciebie będę pytał, tak jak zacząłem, abyś wykazał, w jaki sposób człowiek będzie zbawiony przez Chrystusa.

A - Czyż nie dość przekonująco jest dowiedzione, że przez Chrystusa człowiek może być zbawiony, skoro także niewierzący nie zaprzeczają, że człowiek w jakiś sposób może stać się szczęśliwym, i czyż nie dość przekonująco wykazano, że, przy założeniu, iż Chrystus nie istnieje, w żaden sposób nie można znaleźć zbawienia dla człowieka? Człowiek może być zatem zbawiony albo przez Chrystusa, albo za pośrednictwem kogoś innego, albo w ogóle nie może być zbawiony. Dlatego jeśli nieprawdą jest, że jest to w ogóle niemożliwe albo że może się to dokonać w jakiś inny sposób, konieczne jest, aby działo się to przez Chrystusa.

B - Jeśli ktoś pojmując myśl, że w inny sposób nie może się to dokonać, i równocześnie nie rozumiejąc w jaki sposób może się to dokonać przez Chrystusa, będzie chciał twierdzić, że ani przez Chrystusa, ani w żaden inny sposób nie może się to dokonać, to co mu odpowiemy?

A - Co należy odpowiedzieć temu, kto utrzymuje, że niemożliwe jest to, co zachodzi w sposób konieczny, tylko dlatego, że on nie wie jak to się dzieje?

B - Że jest pozbawiony rozumu.

A - Należy zatem odrzucić to, co mówi.

B - To prawda. Lecz należy mu wykazać to właśnie, w jaki sposób zachodzi to, o czym sądzi, że jest niemożliwe.

A - Czyż z rzeczy wyżej powiedzianych nie rozumiesz, że konieczne jest, aby pewni ludzie osiągnęli świętość? Albowiem jeśli wydaje się Bogu niestosowne, żeby człowieka z jakąś skazą grzechu doprowadził do tego, ku czemu stworzył go bez żadnej skazy grzechu, aby nie wydawało się, że [Bóg] albo żałuje rozpoczętego dobra, albo nie może wypełnić swego zamiaru, to o wiele bardziej ze względu na tę samą niestosowność niemożliwe jest, aby żaden człowiek nie został doprowadzony do tego, ku czemu został stworzony. I dlatego należy znaleźć zadośćuczynienie poza wiarą chrześcijańską, o którym to zadośćuczynieniu wykazaliśmy wyżej, że powinno istnieć, - a tego żadne rozumowanie wykazać nie może - albo wierzyć należy, że bez wątpienia znajduje się ono w wierze. A ponieważ przyjmuje się, że tak jest naprawdę na podstawie konieczności wynikającej z rozumowania, nie powinno się tego poddawać w jakąkolwiek wątpliwość, nawet jeśli rozum nie pojmuje jak się to dzieje.

B - Prawdą jest to, co mówisz.

II, 6. ŻE ZADOŚĆUCZYNIENIE PRZEZ KTÓRE CZŁOWIEK MOŻE BYĆ ZBAWIONY MOŻE BYĆ SPEŁNIONE JEDYNIE PRZEZ BOGA-CZŁOWIEKA

A - Jest niemożliwe, ażeby znalazła się osoba zdolna przynieść Bogu za grzech człowieka zadośćuczynienie, które przewyższałoby wielkością wszystko to, co istnieje na zewnątrz Boga.

B - To oczywiste.

A - A ten, kto z własnego dobra może Bogu uczynić dar, który przekraczałby wszystko, co jest wewnątrz Boga, musi być sam w sposób konieczny większy od wszystkiego, co nie jest Bogiem.

B - Nie mogę tego zanegować.

A - Otóż, nie istnieje nic, co przewyższa wszystko to, co nie jest Bogiem, jeśli samo nie jest Bogiem.

B - To prawda.

A - W konsekwencji to zadośćuczynienie może być spełnione jedynie przez Boga.

B - To logiczne.

A - Ale ono pewno być być spełnione przez człowieka jedynie przez człowieka. Inaczej człowiek nie zadośćuczyni.

B - Nic nie wydaje się bardziej sprawiedliwe.

A - Jeśli więc, jak jest oczywiste, trzeba żeby ta społeczność z góry była dopełniona przez ludzi i jeśli to jest rzeczą możliwą jedynie kosztem zadośćuczynienia o którym mówiliśmy, zadośćuczynienia, które może być spełnione jedynie przez Boga, a nie może być spełnione przez człowieka, to jest konieczne, ażeby tym, który je spełni był Bóg-człowiek.

B - „Niech będzie Bóg błogosławiony”, oto odkryliśmy rzecz niezwykle ważną w przedmiocie naszych poszukiwań. Zmierzaj więc drogą, którą rozpocząłeś. Mam nadzieję, że Bóg nam pomoże.

II, 18. W jaki sposób życie Chrystusa wynagradza Bogu za grzechy ludzi, i w jaki sposób Chrystus winien był i nie winien był cierpieć

A - Lecz powiedz teraz, co tobie się wydaje, że należy jeszcze wyjaśnić z kwestii, którą przedłożyłeś na początku, a ze względu na którą wiele innych kwestii wynikło.

B - Głównym punktem kwestii było, dlaczego Bóg stał się człowiekiem, aby przez śmierć swoją zbawił człowieka, gdy wydaje się, że mógł to uczynić w inny sposób. Ty odpowiadając na to, przy pomocy wielu z konieczności wynikających przyczyn wykazałeś, że odnowienie natury ludzkiej nie powinno było być trwałe, ani w ogóle nie mogłoby zaistnieć, gdyby tylko człowiek spłacił Bogu to, co winien był za grzech. Ten dług był tak wielki, że, choć winien był tylko człowiek, spłacić go mógł tylko Bóg tak, że człowiek stałby się tym samym co Bóg. Stąd było konieczne, aby Bóg przyjął człowieka do jedności osoby, po to aby ten, który w swojej naturze winien był wynagrodzić i nie mógł tego uczynić, w osobie stał się tym, który mógłby [...].

A - Nigdy żaden człowiek, poza Nim, nie oddał Bogu tego, co kiedyś z konieczności utraciłby, ani żaden nie zapłacił, czego nie był winien. On zaś z własnej woli ofiarował Ojcu to, czego nigdy pod wpływem żadnej konieczności by nie utracił i zapłacił za grzeszników tym, czego nie był winien sam za siebie. Dlatego dał on o wiele bardziej przykład, aby każdy to, co kiedyś niezwłocznie utraci, za siebie samego nie wahał się oddać Bogu, skoro rozum się tego domaga. On, gdy żadną miarą ani nie potrzebował wynagradzać za samego siebie, ani nie był zmuszony wynagradzać za innych, którym nie był nic winien, chyba tylko karę, w szlachetnym akcie woli oddał tak drogocenne życie, co więcej, siebie samego czyli tak cenną osobę [...].

B - Teraz widzę jasno, że wydał siebie samego na śmierć ku chwale Boga bynajmniej nie z powinności, jak rozum mój wydawał się dowodzić, a jednak winien był uczynić, co uczynił.

Cur Deus homo, tłum. M. Grzela, [za:]
Sources chré tiennes, t. 91, Paris 1963,
s. 316-318, 342-346, 362-364, 438-440.
» Brak komentarzy
Nie ma tu jeszcze komentarzy.
» Wyślij komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Zaloguj się lub zarejestruj.